Marek odpowiada na pytania
Jak oceniasz swój album po zakończeniu jego produkcji?
Hmmm…. Postaram się być nieskromny i powiem, że dawno nie słyszałem tak dobrej płyty wydanej w Polsce. Słucham jej niemal bez przerwy i wszystkich do tego zachęcam. Hahahaha!
Myślę, że udał się zestaw fajnych melodii, wpadających w ucho i pozostających w głowie na dłużej. To zbiór piosenek, różniących się między sobą stylistyką, a jednocześnie album stanowiący swoistą całość, spiętą moimi muzycznymi emocjami oraz moim sposobem traktowania gry na gitarze, czy perkusji. Myślę, że słychać z tej płyty mój styl muzyczny. Mnie, z wiadomych powodów, ciężko się od niej oderwać. Nie jestem obiektywny, jednak nie znam drugiego wydawnictwa z tego typu muzyką w Polsce, w którym wzięłoby udział 12 artystów z różnych stron świata. Jestem szczęśliwy i dumny, że udało mi się zrealizować marzenie mojego życia! Cieszę się, że wyszło tak fajnie i że piosenki zostały wyśpiewane po angielsku, hiszpańsku i francusku, bo to zdecydowanie zwiększy ich zasięg.
Jakie stawiasz sobie artystyczne cele?
Sformułowanie „artystyczne cele” można różnie rozumieć. Dla mnie wyprodukowanie albumu I Got A Song In Me jest urzeczywistnieniem potrzeby podzielenia się z ludźmi piosenkami, które dotychczas trzymałem zamknięte w sobie. To ogromna radość w taki sposób przekazać innym emocje i uczucia. Jeżeli znajdziecie wśród 21 piosenek z albumu chociaż jedną dla siebie, chociaż jedną, z którą się utożsamicie, to będę najszczęśliwszym twórcą wszechświata. Ważnym elementem jest również to, że pozostawię coś po sobie. Motywuje mnie świadomość, że moja muzyka już na zawsze będzie krążyła w kosmosie.
Kto jest Twoim mistrzem, kto najbardziej wpłynął na Ciebie, jako artystę?
Myślę, że niedoścignionym wzorem jest amerykańska grupa Toto. To zespół, który potrafi połączyć przepiękne melodie, znakomite kompozycje i najwyższy profesjonalny poziom wykonawstwa. Nie znam drugiego zespołu, którego muzyka, w tak szerokim zakresie, łączyłaby pokolenia.
Jednak, aby w pełni zrozumieć genezę mojego dzisiejszego, muzycznego, szerokiego gustu, cofnijmy się na chwilkę w czasie… Urodziłem się w sobotę, w dniu, w którym pierwsze miejsce na liście amerykańskiego billboard’u świętowali The Beatles z utworem „Help!”. Kolejne miejsca to Bob Dylan i jego „Like A Rolling Stone” oraz The Beach Boys z „California Girls”. Tego dnia w pierwszej pięćdziesiątce bilboard’u pojawiły się utwory, które również odegrały ważną rolę w mojej muzycznej edukacji: „I Got You Babe” Sonny & Cher, „Hang On Sloopy” The McCoys, „Satisfaction” The Rolling Stones, czy „What’s New Pussycat?” Tom’a Jones’a. Miałem szczęście dojrzewać w erze najbujniejszego rozwoju muzyki rockowej i popularnej. W domu z muzycznych pocztówek wybrzmiewały przeboje rock’n’rolla, a ja skakałem po wersalce z rakietą tenisową imitującą gitarę do utworów Helen Shapiro, Wandy Jackson, The Shadows, Pata Boone’a, czy Elvisa Presley’a. Kiedy jako nastolatek zacząłem grać w pierwszym zespole, byliśmy zafascynowani Deep Purple, Focus, Yes. Komponowaliśmy wielominutowe instrumentalne suity. Równolegle słuchałem wielu utalentowanych twórców muzyki popularnej, jak np. Abba, The Police, Kool & The Gang, Steve Wonder, czy Kate Bush. Słuchałem muzyki niemal non stop, pomimo bardzo utrudnionego dostępu do niej. Nie było Internetu, telefonów komórkowych, a płyty były trudno dostępne i drogie. Potem urocze lata 90-te z Michaelem Jacksonem i Whitney Houston. Duże znaczenie zawsze miały dla mnie aranże i wielowarstwowość utworów, aby przy każdym słuchaniu znaleźć coś nowego, oraz wirtuozeria wykonawców. Ale wirtuozeria polegająca niekoniecznie na graniu jak najszybciej i powalająco technicznie, a na graniu melodyjnym i przede wszystkim od serca.
Która piosenka z albumu I Got A Song In Me jest Twoją ulubioną?
Ojej! Wszystkie kocham tak samo i wszystkie zawierają w sobie kawałek mnie. To że na płycie operuję różnymi stylami powoduje, że album jest różnorodny i ciekawy. Na pewno starałem się pracować nad aranżacjami, aby utwory były nieoczywiste konstrukcyjnie i brzmieniowo. Myślę, że to się udało. Kolejność utworów na płycie nie jest listą rankingową. Ułożyłem je tak, aby zbudować swojego rodzaju opowieść, otwierając piosenką tytułową, a zamykając silnym akcentem, że świat należy do nas!
Co Cię inspiruje do tworzenia i w jaki sposób pracujesz?
Staram się wsłuchiwać we wszystko, co mnie otacza, od śpiewu ptaków, rozmów ludzi, rożnych gatunków muzycznych, po hałas ulicy. Ogromne znaczenie mają naturalnie emocje, jakie rozgrywają się na skrzyżowaniu życia zawodowego, prywatnego i twórczego. Inspiracja przychodzi zewsząd. Sięgam po instrument i nuty same do mnie przylatują. Pierwsze akordy i melodie powstają najczęściej bardzo szybko. Rozbudowa utworu, aranżacja, harmonia, to już dni i tygodnie. Utwór w pierwszej wersji i w finalnej, w jakiej znalazł się na płycie, mogą się od siebie znacząco różnić. Niektóre utwory mam zapisane w kilkudziesięciu wersjach… To jest zapis mojej twórczej historii. Na obu albumach są utwory pochodzące nawet sprzed 30 lat, które wreszcie się doczekały wypłynięcia na wolność.
Co przedstawia okładka płyty?
Na okładce jest moje logo, które symbolizuje pozytywkę, a jednocześnie jest zbudowane z inicjałów mojego imienia i nazwiska. Tę nakręcaną pozytywkę można rozumieć wielorako. Po pierwsze jestem osobą pozytywną i samo słowo pasuje do mnie i do mojej twórczości. Po drugie pozytywka symbolizuje mnie, jako osobę napędzającą innych do działania. Tak było przez wiele lat w życiu zawodowym, kiedy byłem liderem zespołów i tak było w przypadku projektu ostatniego albumu, gdzie napędzałem siebie i innych. Po trzecie wreszcie pozytywka to również odwzorowanie mnie – mnie jako osoby którą nakręcają inni. W języku angielskim pozytywka to „Music Box”, czyli dosłownie pudełko z muzyką. Chyba jestem takim muzycznym pudełkiem. Hahahaha… Z przyjacielem, który wykonywał projekt całego opakowanie, znamy się od wielu lat i mając do niego zaufanie, jako artysty i grafika, praktycznie nie ingeruję w jego propozycje. Wystarczy nam krótka rozmowa, przekazanie mojej wizji rezultatu, jakiego bym oczekiwał. On jest fachowcem od projektowania, więc pozostawiam mu swobodę tworzenia. Opakowanie bardzo mi się podoba!
W swojej twórczości zajmujesz się niemal wszystkim. Komponujesz, aranżujesz, nagrywasz, miksujesz, produkujesz. Grasz na gitarach i na perkusji. Która z ról jest dla Ciebie najważniejsza?
Wszystkie są bardzo ważne, bo bardzo osobiste. Budowanie wszystkich nutek samodzielnie jest fascynujące, choć czasami bardzo trudne i żmudne. Zdarza się, że bardzo tęsknię za towarzystwem innych artystów, dźwiękowców, czy słuchaczy – krytyków. Współpraca poszerza pole twórczości, ułatwia podejmowanie decyzji i pomaga w wyszukiwaniu wąskich gardeł. Informacja zwrotna od słuchaczy pozwala się rozwijać i doskonalić. Bardzo cenię sobie współpracę z artystami uczestniczącymi w projekcie I Got A Song In Me. Bez nich ten album wyglądałby zupełnie inaczej, jestem pewien, że zdecydowanie mniej ciekawie.
Kolejnym istotnym elementem, jakie spowodowała wielomiesięczna praca nad obydwoma albumami, są kompetencje, jakich nabyłem podczas tej drogi. Dziesiątki godzin spędzonych w studiu z muzyką są nieocenionym doświadczeniem na drodze do ideału. To dla mnie bardzo ważne!
Uczestnicy projektu 'I Got A Song In Me’ wg kolejności wizerunków na opakowaniu albumu
Aly Frank
Aly to świetna wokalistka, pianistka i producentka mieszkająca niedaleko Nowego Jorku. Aly ma przeszło dziesięcioletnie doświadczenie w branży muzycznej, koncertuje, wydaje własne płyty i nagrywa dla innych twórców. Aly była pierwszą artystką, z którą zacząłem współpracować w ramach projektu. Jest współautorką tytułowego utworu I Got A Song In Me – to właśnie jej słowa stały się kanwą całego albumu. Mam w sobie piosenkę i ta piosenka jest właśnie dla Ciebie!
Scott Foster Harris
Scott jest gościem wyjętym żywcem z bogatych muzycznie lat 70-tych. Na co dzień mieszka w Los Angeles, gdzie od lat nagrywa profesjonalne wokale, zarówno dla zespołów, w których występuje, jak i dla innych kompozytorów. Był członkiem m.in. LA Guns, The Tracii Guns League of Gentlemen oraz Zen Rizing. Pojawiał się w MTV i był parokrotnie laureatem LA Music Awards.
Shaley Scott
Shaley jest znakomitą kompozytorką i wokalistką z Los Angeles. Ma ogromne doświadczenie sceniczne i studyjne. Występowała u boku takich gwiazd, jak Chubby Checker, Joan Osborne, Cracker, czy Bob Marley’s The Wailers. Współpracowała z kompozytorem filmowym Christopher’em Lennertz. Shaley jest wykonawczynią głównej piosenki Smerfetki w produkcji Sony Pictures „Smurfs: The Lost Village”.
Enlia
Enlia mieszka we Francji, gdzie komponuje, nagrywa i śpiewa. Enlia pisze muzykę od 14-ego roku życia, ostatnio koncentrując się głównie na muzyce elektronicznej. Wydała dwa własne albumy i wiele singli. Enlia ma na koncie udziały w produkcjach do gier komputerowych oraz w licznych nagraniach gościnnych dla innych twórców.
J.None
J.None jest z Orlando na Florydzie. Jest członkiem amerykańskiej grupy a capella VoicePlay, która zdobywa coraz większe uznanie i popularność nie tylko za oceanem. Z całego serca polecam! J.None ukończył produkcję muzyczną w Full Sail University. Komponuje i produkuje, jednak dla mnie jest przede wszystkim znakomitym wokalistą, o niemal nieograniczonych możliwościach głosowych, a dodatkowo jego kreatywne rapowanie może być wzorem tego stylu.
Chris Hodges
Chris jest znakomitym wokalistą z Los Angeles. Dla mnie jest wybitnym rockmanem, jednak Chris potrafi sprawnie poruszać się po różnych gatunkach muzyki. Poza śpiewaniem w zespole Neptune Blue i uczestniczeniem w znakomitym projekcie koncertowym Linkin Park Tribute, Chris jest bardzo aktywnym artystą, rozwijającym swój własny projekt wokalisty sesyjnego online. Poza muzyką, jego pasją jest sport – Chris jest współzałożycielem i szefem firmy GoTribe Fitness.
Britney Jayy
Britney pochodzi z Los Angeles. Jest poetką, wokalistką i modelką. Jej ulubionym stylem muzycznym jest R&B. Jej głos i styl śpiewania bardzo przypominają znaną gwiazdę Brandy. Dzięki Britney nieco stylu R&B można będzie odnaleźć na moim albumie. Britney jest znakomitą poetką, a jej teksty zawsze zawierają ważne przekazy.
NyaLi
NyaLi pochodzi z Singapuru. Teraz mieszka na Brooklynie w Nowym Jorku. NyaLi śpiewa od dziecka, poruszając się przez wszystkie gatunki muzyczne. Bardzo dobrze odnajduje się w stylistyce smooth jazz. Uczęszczała do Berklee College of Music, gdzie rozwijała swój talent muzyczny, specjalizując się w śpiewaniu sesyjnym i tworzeniu tzw. top line.
Roksana Karniewska
O Roksanie napisać jest najtrudniej… Uczestnicząc na bieżąco w przygotowywaniu mojego projektu, słuchając utworów, któregoś dnia wybrała jeden i napisała do niego słowa po angielsku. Pozostało nam wyszukać artystę, któremu przekazalibyśmy jej tekst do wykonania. I kiedy decyzja była już niemal podjęta, Roksana zdecydowała, że chce sama swój tekst zaśpiewać. Pojawiła się w Eddie Forest Studio i… mamy na płycie jej debiut wokalny! Brawo dla debiutantki!
Rachel Potter
Rachel mieszka w stolicy muzyki country – Nashville. Jest finalistką amerykańskiej edycji X Factor i gwiazdą musicali na Boradway’u. Piosenka z repertuaru grupy Queen „Somebody To Love” w wykonaniu Rachel ma blisko 50 mln wyświetleń na YouTube! Występuje jako główna wokalistka grupy Steel Union, a z grupą acapella VoicePlay odniosła kilka komercyjnych sukcesów. W utworach na albumie I Got A Song In Me, Rachel przepięknie pokazuje swoje korzenie country.
Inés Vera-Ortiz
Ines to Hiszpanka o bardzo rockowym temperamencie. Jej niesamowite umiejętności wokalne pozwalają na wyśpiewanie niemal wszystkiego i w każdej stylistyce, jednak Ines koncentruje się na mocnej muzyce rockowej. Na co dzień komponuje i śpiewa w zespole Inner Stream, jest producentem muzycznym i coachem wokalnym. Ines uczestniczy jako wokalistka w dużych projektach koncertowych, jak np. History of Rock, czy Rhapsody of Queen.
Hani Lire
Hani jest Rosjanką z Sankt Petersburga. Śpiewa od 4-go roku życia i to jest najważniejsza rzecz, jaką chciałaby zajmować się w swoim życiu. Dzisiaj jest profesjonalną wokalistą, występującą na scenach i w rosyjskiej telewizji. Jest wokalistką zespołu Fox In Oil. Hani jest również coachem wokalnym i trenerem uczącym pisać piosenki.